Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ESC Team. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ESC Team. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 czerwca 2026

Upiorne dziedzictwo

 

Bycie dziedzicem nie zawsze oznacza nieskończone bogactwo i szansę na pławieniesię w luksusach do końca życia. Pewnego dnia zostajemy wezwani do dworu w Jadwisinie. Niewiele wiemy.... nasz dziadek, będąc na granicy obsesji, powoli żegna sięz tym światem, jednak jego podstępne działania wciąż mogą zaważyć na losie całego rodu. Już na progu wita nas wierny lokaj dziadka – Błażej, który zdaje się nas nie odstępować ani na krok przez całą naszą wizytę w willi. 

Otoczeni jego pytaniami i historiami o dziadku, przemierzamy kolejne pokoje posiadłości, a te, mimo, że wypełnione antykami, zegarami, starymi obrazami i klimatem, który przenosi 100 lat wstecz, zdają się kryć ogromną ilość tajemnic i szeptać z zakamarków tylko sobie zrozumiałe podpowiedzi. I kiedy wydaje nam się, że już wszystko jasne, że dom i jego mieszkańcy, to nic, czego powinniśmy się specjalnie obawiać, okazuje się, że...

... no właśnie... chcecie wiedzieć co? My Wam nie powiemy... kto wie, czy w ogóle z willi udało się nam wyjść cało... kto wie co usłyszeliśmy jeszcze od lokaja? Jedno wiemy na pewno – jeśli postanowicie sprawdzić co zaplanował dla Was dziadek – nie wahajcie się ani chwili.

Upiorne Dziedzictwo oferuje ciekawe i niekonwencjonalne zagadki, a zaskoczyć potrafi nawet kłódkami! Grupy do 5 osób będą miały co robić przez 90 minut rozgrywki, choć przyda się pewne doświadczenie. Jeśli jesteście początkujący – również warto się wybrać, ponieważ lokaj prowadzi przez kolejne miejsca, pilnując, by zadania były jasne.

Dla grup z większym doświadczeniem tych podpowiedzi może być aż za dużo, ale nowicjusze naprawdę na tym skorzystają. Dodamy jeszcze, że Tajemniczy Dwór w Jadwisinie oferuje również inne pokoje, a co ciekawe – pomieszczenia transformują w nowe i mimo, że gracze grają w tych samych miejscach – zupełnie nie odczuwają tego faktu. Dla nas – ciekawa tematyka, fajny klimat i miejsce do wrzucenie na mapę escape’ów!

piątek, 20 października 2023

W 60 minut dookoła świata

W 60 minut dookoła świata to escape room nietypowy, jest to bowiem escape room wirtualny. Nie musimy spotykać się fizycznie w escape roomem, wystarczy komputer z dostępem do internetu. 

Interface jest dosyć prosty,  nie ma potrzeby uczyć się użytkowania nowego programu. Wszystko działa w przeglądarce internetowej. Grafika oraz interakcje są, rzecz jasna uproszczone, ale jest to zrozumiałe, biorąc pod uwagę konieczność działania nawet na słabszym sprzęcie.

Naszym zadaniem jest odkrycie tajemnicy, rozwiązując zagadki w różnych lokalizacjach. Wszyscy mogą działać jednocześnie,  a rezultaty widoczne są od od  razu dla każdego.

Zabawa jest nawet fajna, na pewno warto wypróbować taki sposób spędzania wolnego czasu, zwłaszcza kiedy brak jest możliwości spotkania na żywo. Nie zastąpi to jednak prawdziwego escape roomu,  gdzie mamy możliwość fizycznej interakcji z pokojem i jego zagadkami. Tutaj technologia musi przejść jeszcze bardzo długą drogę, właściciele dobrych escape roomów mogą na razie spać spokojnie :) .


Ślepa Furia

Na początku warto podkreślić, że rozwiązania w escape roomach zmieniają się z biegiem lat, a ich dynamika zaskakuje nawet nas. Na warszawskim Tarchominie znajduje się pokój o nazwie Ślepa Furia, prowadzony przez firmę Getoutroom

Zwabiła nas tam historia... trochę mroczna, trochę niejasna...

Mamy zmierzyć się z porywaczami, sprawdzić, czy uda się ich odnaleźć i zdemaskować.... idziemy więc, zakładając, że za chwilę otworzą się drzwi do pomieszczenia nieco ciemnego, pewnie na ścianach będą niedbale wisieć obrazki, a my będziemy przeszukiwać szafy, zapomniane w nich ubrania i mierzyć się z różnymi zagdkami... nic bardziej mylnego. Już wejście do środka nie jest tak oczywiste jak się wydaje.

Dobrą informacją jest, że nie jest też niemożliwe. Jednakże, gdy już dostajemy się do środka – jasne staje się coraz mniej. I nie chodzi o mrok, a o miejsce, w jakim się znajdujemy. Jest ciemno, niepokojąco, czujemy czyjąś obecność i... nie zdradzając zbyt wiele... przechodzimy jedyny w swoim rodzaju test dystansu do samych siebie. 

Tak. Jeśli jesteście osobami biorącymi wszystko do siebie lub przewrażliwionymi na swoim punkcie – zastanówcie się dwa razy, czy na pewno. Za to jeśli jesteście grupą, która ma w sobie tolerację na niestandardową interakcję z aktorami – musicie się sprawdzić również tam. 

Same zagadki nie są bardzo skomplikowane, są klasyczną kombinacją logiki ispostrzegawczości. Ale uwierzcie, nie po to tam idziecie. Pokój odpowiedni dla grup 4-5 osobowych, możliwe jest zamówienie w nim gry z aktorami. 

Zdecydowanie wyłącznie dla osób pełnoletnich. Z naszej strony polecamy każdemu, kto nie traktuje życia na serio i nie wszystko, co słyszy – jest dla niegodefinitywną prawdą.

wtorek, 1 sierpnia 2023

Piracka Tawerna

Tawerna na chwię opustoszała, choć za oknem zbliża się burza... wchodzimy więc szybko do środka, by znaleźć mapę, która została ukryta gdzieś pomiędzy rzędami trunków, daniami dla gości, którzy jeszcze przed chwilą tu siedzieli otuleni ogniem z paleniska i z dala od panoszących się wszędzie myszy... 

Zadanie wydaje się proste, gdyby nie to, że piratów nie tak łatwo przechytrzyć i znają dobrze skrytki, do których potrzeba przynamniej godziny, by dotrzeć i starannie je przeszukać...

Nie jest to dla nas zaskoczeniem, ponieważ Wyjście Awaryjne to absolutny mistrz w zakresie kreowania unikalnego klimatu i przenoszenia graczy w równoległe światy... tak było i tym razem – zwabieni możliwością zmierzenia się z piratami – przybyliśmy do warszawskiej siedziby i nastawieni na ciekawą rozgrywkę – przystąpiliśmy do gry. 

Zaskoczenia tu żadnego. Styl, wystrój, różnorodność zagadek, kłódki niemalże wyeliminowane z pokoju, otoczka dźwiękowa i nieliniowość – tak by każdy miał co robić – to absolutnie mocne punkty tego miejsca. Dodatkową zaletą Tawerny jest możliwość zorganizowania wyścigu – gdzie jesteście podzieleni na dwie grupy, które ze sobą rywalizują o to, kto szybciej i sprytniej dotrze do celu.

Pokój polecamy grupom 4-5 osobowym, również początkującym i absolutnie każdemu, kto ceni w pokojach zagadek niepodrabialną atomosferę i super kontaktowych Mistrzów Gry, z którymi rozmowa na koniec to sama przyjemność.

środa, 28 września 2022

Deravy kotol (Dziurawy kocioł)


Podczas pobytu w Bratysławie ESC Team Polska zdecydowała się na odwiedzenie jednego z escape roomów. Wybór nasz padł na Deravý kotol (The Leaky Cauldron, czyli Dziurawy kocioł) prowadzony przez Trapped.sk. Dla fanów Harrego Pottera oczywiste jest, czym inspirowany jest ten pokój.

Pokój ten znajduje się w sercu starego miasta stolicy Słowacji, jest więc to dobre miejsce,  jeżeli chcemy połączyć tradycyjne zwiedzanie z turystyką escaperoomową.

Naszym zadaniem jest odnalezienie różdżki,  którą zgubił jeden z nauczycieli Hogwartu i wyjście z pubu z określonym czasie (mamy standardowe 60 minut).

Zaczynamy od wprowadzenia, które trochę rozczarowuje. Polega ono na przeczytaniu informacji ga kilku plakatach. Być może wynika to z faktu, że graliśmy po angielsku.

Wystrój pokoju jest dość surowy, aczkolwiek pasujący do klimatu. Znajdują się tam elementy świadczące, że jesteśmy częścią świata Harrego Pottera w tle słychać odpowiednie efekty dźwiękowe,  ale w porównaniu do escape roomów w podobnej tematyce, które odwiedziliśmy w Gdańsku czy Bydgoszczy wypada blado.

Najlepszą częścią pokoju są zagadki, choć i tutaj nie obeszło się bez pewnych wpadek. Zagadki są interesujące, wymagają łączenia różnych elementów, spostrzegawczości oraz używania wszystkich zmysłów. Trzeba uważać, bo jedną z nich można zepsuć, co wymaga interwencji obsługi i siłą rzeczy psuje to immersję.

Na pochwałę zasługuje też system podpowiedzi i system odliczania czasu, które są dobrze wkomponowane w klimat pokoju.

Na stronie Trapped.sk Deravý kotol był określony jako najtrudniejszy z pokojów, ale zagadki nie są bardzo skomplikowane i każdy powinien sobie poradzić.

Pokój ten polecamy oczywiście fanom Harrego Pottera (chociaż istnieją lepsze miejsca), ale i inni znajdą tutaj coś dla siebie

czwartek, 2 grudnia 2021

Pionek i Kostka

Pionek i Kostka to przedstawiciel przygodowych escape roomów inspirowany grami planszowymi. Warto zauważyć, że  możliwa jest rozgrywka na różnych poziomach trudności, pokój ten będzie więc odpowiedni dla grup na każdym poziomie zaawansowania. Biorąc pod uwagę tematykę, dobrze będą w nim bawić się także dzieci.

Naszym zadaniem jest odnalezienie dwójki przyjaciół, tytułowych Pionka i Kostki, którzy zaginęli, będąc na tropie skarbu.

Na papierze pokój wygląda więc całkiem nieźle. A jakie były nasze subiektywne wrażenia po jego odwiedzeniu? Trzeba przyznać, że bardzo pozytywne. Pokój może nie epatuje nowoczesnymi rozwiązaniami, może scenografia nie została dopieszczona w najdrobniejszych szczegółach, ale nie o to tutaj chodzi. Jest to po prostu przyjemny escape room z licznymi (i całkiem ciekawymi) zagadkami, których rozwiązanie dostarcza sporo satysfakcji. Nawet większe grupy będą miały co robić.

Jeżeli ktoś zaczyna swoją przygodę z escape roomami, warto zacząć właśnie od tego miejsca, ale nawet grupy z większym doświadczeniem powinny się fajnie bawić. Pokój ten dostarcza przyjemnej, odprężającej rozrywki, nie próbując udawać tego, czym nie jest, i dlatego właśnie po wyjściu z niego czujemy się po prostu zadowoleni.

W poczekalni znajduje się bardzo wygodny fotel, na którym siedzenie jest prawdziwą przyjemnością. Właściciele escape roomu chcą się go pozbyć, a szkoda!


piątek, 8 października 2021

Expecto patronum!

 


„To miał być Wasz najcudowniejszy dzień w życiu. Otrzymaliście list ze Szkoły Magii i Czarodziejstwa... (..) Jest późny wieczór, znaleźliście się w jednym z dormitoriów. Jest świetna zabawa, ale coś Wam ją przerywa... (...) Dociera do Was informacja, że nadlatują dementorzy. (...) Musicie się spieszyć i ocalić szkołę.”

Tak w skrócie przedstawia się scenariusz Expecto patronum! do którego się wybieramy. I już gdy wchodzimy do Escape Time, bo o nim tu mowa – wiemy, że czas w nim spędzony będzie oscylował między poczciwym – rewelacyjnie, a młodzieżowym epicko! Zaczniemy inaczej niż niejednokrotnie w recenzjach – od mistrza gry – człowiek orkiestra, kreatywna mieszanka energii, otwartości i magicznego kreowania atmosfery, która wciąga nas z niebywałą siłą i trzyma w swoich objęciach przez całą wizytę. Nie będziemy zdradzać co konkretnie wyczarowuje ów mistrz gry, ale dajemy słowo – nie spotkać kogoś takiego na swojej drodze, to jak przeoczyć własną wygraną w totka.

Zatem ubrani już w odpowiedni nastrój – przekraczamy progi pokoju i tu kolejnym pozytywnym zaskoczeniom nie ma końca – pokój jest przemyślany, super oryginalny, wykończony z dbałością w każdym szczególe, ba, spersonalizowany! I przede wszystkim – zachęcający by go poznawać. W tym wypadku zerkanie na zegar nie ma nic wspólnego jedynie z rozgrywką – tu zerka się na zegar z nadzieją, że czas się nie kończy bo jest zbyt fajnie. Fabuła i otoczenie przenoszą nas idealnie w świat Harry’ego Pottera – przyzna to każdy fan tego dzieła. Kolejne zadania dodają tylko +10 do tego, co wiemy o Hogwarcie i izolują nas szczelnie od rzeczywistości za oknem. Jest tajemniczo, ciekawie, magicznie... osoby nie będące fanami Pottera uspokajamy – nie musicie być stałymi bywalcami ulicy Pokątnej i znać zaklęć, by iść dalej – pokój pomoże Wam zawsze, gdy zauważy, że opuszcza Was czarodziejska fantazja!

Zdecydowanie polecamy pokój grupom 4-5 osobowym z pewnym doświadczeniem i każdemu, kto lubi świetną zabawę.

Wprowadzenie na lock.me kończy się słowami – „pamiętajcie – tylko miłe wspomnienia”, a tych z pewnością nie brakuje ponieważ wychodzi się z ogromnym ładunkiem super przeżyć, poczuciem, że ostatnie 60 minut dało tego pozytywnego kopa i  z przekonaniem, że na pytanie – jaki pokój polecacie w Gdańsku? Będziemy mieć gotową odpowiedź.


Krwawa rzeźnia

Podczas naszej wizyty w Gdańsku stawiamy na różnorodną tematykę pokoi, a wśród nich jednym z nim jest ten należący do Questrooms o wdzięcznej nazwie Krwawa rzeźnia. Kim jesteśmy tym razem? Inspektorami przysłanymi przez Sanepid, których rolą jest wykrycie nieprawidłowości na miejscu przestępstwa. Mamy 60 min albo obietnica sowitego wynagrodzenia odejdzie w zapomnienie...

Zaraz potem jak przybywamy na miejsce okazuje się, że pracę, owszem, możemy zacząć, o ile tylko, że tak powiemy... znajdziemy klucz do wolności. No ale co to dla nas - lata spędzone w Sanepidzie nauczyły nas przebiegłości i przede wszystkim sprawności manualnej. 

Droga wolna... możemy zacząć nasze śledztwo... przedzieramy się więc przez pokój, pogrążeni we mgle zbrodni, która wstrząsnęła tym miejscem, czujemy za sobą oddech minionych wydarzeń, a przez fabułę prowadzi nas sama ofiara, która z zegarmistrzowską precyzją oddaje słowami co czuła, gdy TO się działo. Mijają minuty, a my mierzymy się z przeróżnymi zadaniami - tymi logicznym, zabiegającymi o naszą spostrzegawczość, czy tymi najlepiej nam znanymi, gdzie kłódka jest niemym przeciwnikiem. 

Sam pokój jest mroczny, budzący niepokój – czyli dokładnie taki, jaki ma być – sam opowiada swoją historię, a my – ramię w ramię przemierzamy jego zakamarki powoli poznając tajemnice, które wcześniej nie ujrzały światła dziennego. 

Komu polecamy? Każdemu. Grupom do 5 osób. Zwolennikom filmów grozy. Czy po prostu paczkom przyjaciół. 

Nie będzie apetycznie, nie będzie przestronnie, nie będzie wygodnie - będzie klimatycznie, będzie ciekawie, możliwe, że ktoś podskoczy ze strachu, potem śmiejąc się sam z siebie, będzie tak, jak być powinno, gdy ciekawie spędza się czas!


Ale cyrk

Zanim wejdziemy w strefę recenzji – szybkie pytanie – macie dystans do siebie, a umiejętność śmiania się z kolegów przychodzi Wam z łatwością? Tak? Super, jesteście w idealnym miejscu! Nie? Cóż... obawiamy się, że jest już za późno i czas przekroczyć próg cyrku raz a dobrze. A powód jest niebagatelny – wyjątkowo obciachowy klaun zdaje się mieć inny plan na przedstawienie niż ten założony przez samych aktorów... ci znikają uwięzieni w garderobie, a Wy... jesteście jedynymi, którzy jeszcze mogą uratować jakoś sytuację. No i wszyscy wiemy jak jest – jesteście ostatnimi, którzy zawiodą.

Wślizgujemy się więc do pokoju i stajemy się z miejsca uczestnikami show, które okazało się być wcześniej dokładnie zaplanowane pod względem akrobatycznym, tanecznym, w którym przecież nie może zabraknąć zwinnego tygrysa, a klaun musi rozśmieszyć do rozpuku... czy wspominaliśmy już, że ciężko o obsadę aktorską w tym miejscu? Ale wiadomo... każdy orze jak może!

Pokój polecamy każdemu, kto od czasu do czasu orientuje się, że zapomniał zdjąć z nosa różowych okularów, przez co szedł przez dzień ciesząc się z każdego drobiazgu... nie musicie być mistrzami rozgrywek, przegryzającymi kłódki kłem żądnym zwycięstwa... bądźcie sobą... do czasu!


niedziela, 26 września 2021

Zdążyć przed patologiem



Zdążyć przed patologiem to escape room, gdzie naszym zadaniem jest rozwiązanie zagadki zaginięcia Anny Kowal. Trop prowadzi do znanego patologa…


Już samo wejście do pokoju wprowadza nas w klimat, który docenią obecnie wszyscy w czasach pandemii (wrzesień 2021 r.), a w szczególności osoby będące fanami takich filmów czy powieści jak Tajemnica Andromedy (The Andromeda Strain).


Wystrój pokoju jest odpowiedni do tematyki, ale najważniejsze są tutaj zagadki. Oczywiście znajdzie się tutaj kilka zadań “kłódkowych”, ale większość z nich jest elektroniczna lub mechaniczna! 


Pasuje to dobrze do charakteru pokoju i przenosi zabawę na inny poziom. Przyda się współpraca i odrobina zręczności, a nawet umiejętności “wokalne”. Pewne rzeczy ukryte są na widoku i za takie rozwiązanie twórcom tego escape roomu należy się szacunek.


Pokój ten odpowiedni będzie dla grup już z pewnym doświadczeniem, które lubią nieszablonowe zagadki i radzą sobie z elektroniką. 



Czarnobyl - ostatnia godzina

Czarnobyl - ostatnia godzina to propozycja sopockiego oddziału Questrooms. Parking dla gości przy budynku to duży plus, zwłaszcza w Sopocie.

Naszym zadaniem jest zapobieżenie katastrofie nuklearnej przez przegrzanie (i doprowadzenie do wyłączenia) działających reaktorów w czarnobylskiej elektrowni atomowej i uratowanie milionów istnień ludzkich.

Zadanie to nie należy do łatwych, gdyż na naszej drodze czeka wiele zadań. Niektóre są całkiem łatwe, inne wymagają skupienia, spostrzegawczości i łączenia kilka faktów. Warto pamiętać, żeby dobrze sprawdzać zakamarki, a osoby z daltonizmem mogę mieć czasem problemy. 

Jeżeli chodzi o wystrój i zagadki, pokój nie należy do najnowszych, ale znajdzie się tam trochę ciekawych rzeczy, a rozwiązanie niektórych zadań daje dużą satysfakcję. 

Czarnobyl - ostatnia godzina to propozycja dla grup już z pewnym doświadczeniem, lubiących klimaty post apo czy zainteresowanych tematyką Czarnobyla.



Kuźnia krasnoluda

Kuźnia krasnoluda to kolejna propozycja gdyńskiego Escape Me. Tym razem wcielamy się w grupę śmiałków, którzy penetrują tytułową kuźnię w górach Amon Amarath. W tym przypadku mamy na to aż 75 minut i będzie to czas, który można w pełni wykorzystać.

Pokój zachwyca ogromną dbałością o szczegóły wystroju, można naprawdę poczuć się jak w jaskini. Wiele elementów nawiązuje też do Władcy pierścieni, dlatego też fani Tolkiena będą tutaj w dwójnasób usatysfakcjonowani.  Jednym słowem: 10/10!

Same zagadki nie są tutaj łatwe, trzeba się sporo nakombinować, pomyśleć, współpracować. Doskonale sprawdza się tutaj przysłowie, że najciemniej jest pod latarnią. Bardzo doceniam pokoje, gdzie rozwiązanie zagadki jest na widoku, ale dopiero po uzyskaniu podpowiedzi staje się ono oczywiste. Ważne jest też to, że zagadki doskonale wpasowują się w wystrój i klimat pokoju, co jeszcze bardziej pozwala zanurzyć się w klimacie Władcy pierścieni.

Pokój ten polecić można każdemu, aczkolwiek przyda się już jakieś doświadczenia w escape roomach, gdyż zagadki są dosyć liczne i nie należą do najłatwiejszych, a fani fantasy, a zwłaszcza Tolkiena będą mieli jeszcze lepszą zabawę.



Piracka skrzynia umarlaka

Piracka skrzynia umarlaka to jeden z niewielu escape roomów w Gdyni. Escape Me Gdynia nie jest łatwym miejscem do odnalezienia, na witrynie brakowało jakiejkolwiek informacji co się tam znajduje. Ponadto, pokój otwarty jest tylko w weekendy (ale warto pytać, rozmawiać, albowiem możliwe są wyjątki).

Jednakże, po wejściu do środka, jest już dużo lepiej. Zostaliśmy przywitani przez bardzo kontaktowego mistrza gry i po dłuższej chwili rozmowy (i wizycie w łazience, polecam, jej wystrój jest tego warty) zaczęliśmy zabawę.

Znajdujemy się w kajucie kapitana pirackiego statku, a naszym zadaniem jest znalezienie skrzyni ze skarbem przed powrotem gospodarza tego miejsca.

Sam wystrój zrobiony jest naprawdę bardzo dobrze, wieloma rekwizytami, które nie biorą udziału w grze, można się pobawić, co dodaje atrakcyjności  zabawie. 

Zagadki też są ciekawie pomyślane i dobrze dopasowane do charakteru pokoju. Trzeba trochę pomyśleć, spostrzegawczość jest również w cenie.

Wszystkie powyższe elementy spowodowałyby, że pokój byłby warty odwiedzenia. W tym przypadku jednak, inny element decyduje o jego atrakcyjności (w naszym prywatnym rankingu pokój ten jest w ścisłej czołówce!). Jest to system podpowiedzi, a właściwie narracji. Jest to absolutnie najlepiej zrobiony system podpowiedzi z jakim kiedykolwiek się spotkaliśmy i tylko dla niego samego warto odwiedzić ten escape room.

Warto zauważyć, że dostępne są dwie wersje: dla dorosłych (którą gorąco polecamy) i dla dzieci, trochę grzeczniejsza.

Pokój ten można polecić absolutnie każdemu i jedyne, czego można żałować to fakt, że Escape Me ma w swojej ofercie jedynie dwa pokoje (stan na wrzesień 2021), ale w planach jest już dalsza rozbudowa.



5 morderstw

5 Morderstw jest pokojem nietypowym w tym sensie, że przeznaczony jest on wyłącznie dla dwóch osób. Faktycznie, nie jest on zbyt duży, ale w tym przypadku jest to powiązane z fabułą. Podczas imprezy zostało zamordowanych kilku naszych przyjaciół, a naszym zadaniem jest rozwiązanie tajemnicy tego morderstwa.

Sam pokój jest niewielki, ale na dwie osoby w zupełności wystarczający, wystrój też dobrze pasuje do charakteru tego escape roomu.

Zagadki są dość liczne, dobrze dostosowane do charakteru pokoju. Są ciekawe, trzeba trochę pokombinować, bardzo ważna jest też współpraca i spostrzegawczość. Przede wszystkim, zagadki te są bardzo logiczne i nie sprawia problemu ustalenie, że dany przedmiot musi być użyty w tym miejscu. Scenariusz jest dobrze dopracowany. Dzięki temu zabawa posuwa się sprawnie do przodu, a rozwiązanie tajemnicy daje sporą satysfakcję.

Pokój ten polecamy osobom z pewnym już doświadczeniem w escape roomach, które lubią rozwiązywać kryminalne zagadki Gdańska ;-).


Tajemnica 61. kilometra

W Tajemnicy 61. kilometra znajdujemy się na terenie pod kontrola wojska i mamy tradycyjne już 60 minut aby odnaleźć ukryty tam skarb i uciec, zanim znajdziemy się w opiekuńczych ramionach żołnierzy.

Wystrój jest w porządku, pokój pod tym względem zrobiony jest dobrze, widzieliśmy już gorsze i lepsze miejsca, ale nie można tutaj niczego zarzucić. Widać tutaj klimat kopalni jak i poligonu wojskowego.

Zagadki są dość liczne, niektóre całkiem trudne, w naszej, dość doświadczonej już (w escape roomach) grupie nie obyło się bez  podpowiedzi. Niestety, wydają się dość mało logiczne i czasem nie bardzo widać związku jednej części zadania z drugim. Niektóre rzeczy nie działają też od razu, trzeba było spróbować kilka razy, aby dane urządzenie zadziałało.

Nie udało nam się, niestety, złapać dobrego kontaktu z mistrzami gry, co też na pewno wpływa na nasz odbiór i ocenę pokojów (dotyczy to tego pokoju jak i poprzedniego  - Moonshiner). 


Moonshiner


Zorkout Escape Rooms znajduje się w samym centrum Gdańska, nieopodal Starego Miasta, jest to więc bardzo dobre miejsce, biorąc pod uwagę turystów (z zaparkowaniem samochodu może już być trudniej). Jedną z propozycji jest pokój o swojskiej nazwie Moonshiner, czyli po prostu Bimbrownik.

Naszym zadaniem jest eksploracja, a właściwie ucieczka z chaty owego bimbrownika (do której najpierw trzeba wejść) i odkrycie jego tajemnicy. Same zagadki są fajnie pomyślane, niektóre całkiem przemyślnie poukrywane, jest ich sporo, więc nawet większa grupa będzie miała co robić. 

I właśnie tutaj kryje się największy zarzut co do tego escape roomu. Czas przeznaczony na rozwiązanie zagadek jest zbyt krótki. Przydałoby się dodatkowe 15 minut czy nawet pół godziny, zwłaszcza że nawet sami mistrzowie gry przyznają, że niewiele grup kończy w czasie. Pozostawia to pewien niedosyt, bo chciałoby się przynajmniej spróbować rozwiązać wszystkie zagadki tego pokoju, zwłaszcza, że są naprawdę ciekawe.

Pokój ten polecamy grupom ze zdecydowanie większym doświadczeniem, biorąc pod uwagę trudność i dużą liczbę zagadek.



Krwawy wódz

Indianie, bezkresna preria, polowania na bizony, celne strzelanie z łuku, tipi i palenie fajki pokoju. To właśnie kojarzy się nam z indianami i tego można by się spodziewać po pokoju z motywami indiańskimi. Nie w tym przypadku, rzecz jasna. Tutaj musimy rozwiązać zagadkę studenta, który zbyt mocno zasugerował się azteckimi obrzędami rytualnymi. Zostaliśmy schwytani i, standardowo, mamy godzinę, aby uciec.

Pokój przygotowany przez Gdański Escape Time jest raczej przedstawicielem starszej generacji escape roomów, nie doświadczymy tutaj więc zagadek elektronicznych, ale wystrój i same zadania są na tyle ciekawe, że w niczym to nie przeszkadza i łatwo jest zanurzyć się w pełnej niepokoju atmosferze. Zagadki, choć standardowe, są ciekawe, angażujące, trzeba trochę pokombinować, poszukać i pomyśleć.

Pokój ten polecamy grupom z pewnym doświadczeniem, ponieważ zagadki nie należą do najłatwiejszych. Jeżeli macie na swoim koncie już kilka escape roomów, na pewno warto wejść (i wyjść) do tego pokoju, zwłaszcza że sami właściciele noszą się z myślą o jego zamknięciu i stworzeniu w tym miejscu innego escape roomu. 


Room of Plenty

Room of Plenty był pierwszym pokojem, od którego mieliśmy zacząć naszą przygodę z escape roomami w Gdańsku. Skuszeni opisem, tutaj cytat z opisu na lock.me: “Choć formuła gry Room of Plenty przypomina escape roomy, pokój Ludwiga Plentego można określić mianem engage rooma. Engage, czyli zaangażuj się. Goście, niczym aktorzy w sztuce teatralnej, odgrywają scenariusz, który angażuje do tego stopnia, że zaczynają odczuwać, jakby przenieśli się w czasie. Tradycyjnie wizytę rozpoczyna się od filiżanki kawy wypitej w towarzystwie Mistrza Gry, który staje się przewodnikiem po świecie Ludwiga Plentego. Zapraszamy do przeżycia wspólnej przygody!” zdecydowaliśmy się na jego odwiedzenie (a filiżanka kawy w sobotę rano to zdecydowanie dobry pomysł). 

Cóż, w przypadku tego pokoju teoria rozmija się z praktyką, a opis z rzeczywistością. Krótko mówiąc: kawy (ani herbaty ani niczego innego) nie zaproponowano, wprowadzenie jakoś szczególnie nas nie wciągnęło, a sam escape room również nie różnił się niczym od standardowego pokoju (i to takiego sprzed dobrych kilku lat). Ani scenografia, ani zagadki nie były niczym szczególnym.

Interesujący był system podpowiedzi, dobrze wkomponowany w wystrój pokoju. 

Gdybym miał oceniać ten pokój w szkolnej skali ocen, nie zwracając uwagi na oczekiwania, jakie wzbudził opis na lock.me (na google pokój ten oznaczony jest jako muzeum!), dostałby on 4-, ale biorąc poprawkę na to, czego się spodziewaliśmy (na podstawie opisu tego pokoju) i na naprawdę wysoką cenę, nie mogę go polecić. W Gdańsku (czy w Trójmieście) można znaleźć zdecydowanie lepsze (i tańsze) propozycje.


sobota, 7 sierpnia 2021

W krainie czarów

W krainie czarów naszym zadaniem jest podążanie za białym królikiem, rozwiązanie tajemnicy i wyjście z escape roomu w 60 minut.

Pokój ten znajduje się w sercu Łodzi, na ulicy Piotrkowskiej, należy wziąć to pod uwagę, jeśli przyjeżdża się tam samochodem, znalezienie miejsca parkingowego w pobliżu może być niełatwym zadaniem (można to potraktować jako wstęp do samego pokoju).

Sam pokój jest dobrze oświetlony, mocno “kłódkowy”. Zadania polegają najczęściej na znalezieniu klucza do zamka albo rozwiązanie zagadki logicznej bądź równania matematycznego pozwalającego na wpisanie kodu. Należy też wykazać się spostrzegawczością. Zagadki nie są może specjalnie skomplikowane, ale jest ich dużo, więc nawet liczniejsze grupy będą miały co robić. 

Niestety, w dzisiejszych czasach pokój ten wydaje się być już nieco przestarzały, a grupy, które odwiedziły już wiele pokojów, raczej nie znajdą tutaj niczego zaskakującego. 

Pokój ten polecić można raczej grupom, które mają już kilka escape roomów za sobą (osoby zupełnie początkujące mogą być przytłoczone ilością zadań), ale równocześnie nie miały ich zbyt wiele w swoim “portfolio”.


Redroom


Do Exit Room docieramy nie mając sprecyzowanych oczekiwań – wiemy, że za drzwiami czeka na nas Redrum, jednak czym będzie i jaki rodzaj zagadek nas tam spotka – to dopiero odkryjemy.

Drzwi zamykają się za nami na 60 minut a my znajdujemy się w psychodelicznym świecie inspirowanym filmem Lśnienie – kto widział, ten wie, kto nie zna – powiemy tylko, że chodzi o świat nieco pokrętny, trudny czasem do zrozumienia i liniowego odgadywania zamiarów twórcy.

Pokój powitał nas zacienionym wnętrzem, idealnym dla grupy 4 osobowej, nawet z niewielkim doświadczeniem – przenieśliśmy się w świat kodów, cyferek, zręcznościówek, oraz... lekkiego oldschoolu, który dla nas był sentymentalną podróżą w przeszłość. Sam klimat – oceniamy na poprawny, jednak nie przewodni, a logiczność zagadek – na nie zawsze spójną z przebiegiem pokoju. Jeśli wybierzecie się do Redrumu – sugerujemy od razu odwiedzić również Alicję, gdyż tylko po tym jednym możecie czuć lekki niedosyt.