sobota, 12 października 2024

Misja Cube

Nasza przygoda z Escape Roomami trwa już na tyle długo, że oczekujemy od nich elementu zaskoczenia, klimatu, nieszablonowości i zagadek, które nie tylko narzucą złożenie 4 cyfr kodu w całość, ale czegoś, co sprawi, że będziemy rozmawiać o odwiedzonym miejscu jeszcze długo po tym, jak z niego wyjdziemy. Misja Cube wydawała się spełniać te założenia perfekcyjnie – sam opis – „pokój, który podbił Świat teraz jest w Warszawie” sprawił, że z miejsca podjęliśmy decyzję o rezerwacji. Co więcej – pokój ten wziął udział w ER Champ 2023 – czego chcieć więcej? 

Wkroczyliśmy więc pełni oczekiwań na planetę Muscaria, by zmierzyć się z naprawą statku przed upływem czasu, który skutkowałby brakiem tlenu w skafandrach i pozostaniem w nieprzyjaznym miejscu na zawsze... i tu niestety kończy się pełna nadziei i oczekiwań strona naszej wizyty... pokój okazał się być mało intuicyjny, czasem wręcz trudny do zrozumienia, bardzo ascetyczny w wystroju, wręcz- poza główną częścią – sprawiał wrażenie zrobionego na szybko, niedopracowanego, niezachęcającego. Mierzyliśmy się w nim z tajemniczym sześcianem – czasem aż za bardzo tajemniczym,  a do tego słysząc też grupę grającą w pokoju obok. Zegar odmierzający czas był ustawiany ręcznie przez mistrza gry.... wchodzącego w trakcie naszej rozgrywki, co nieco rozbijało klimat. 

Nas pokój nie urzekł, głównie z uwagi na brak klimatu. Ale zakładając, że innym grupom logiczność zagadek nie sprawi kłopotu – myślimy, że zespoły już 4 osobowe sobie świetnie w nim poradzą. Pokój jest mocno liniowy, przez co przez cały czas trzeba działać razem, ponieważ tylko w ten sposób można pokonywać kolejne zadania. Nie jest to nasz faworyt, jednakże wierzymy, że znajdą się entuzjaści. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz