Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Escape Room Łódź. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Escape Room Łódź. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 sierpnia 2021

W krainie czarów

W krainie czarów naszym zadaniem jest podążanie za białym królikiem, rozwiązanie tajemnicy i wyjście z escape roomu w 60 minut.

Pokój ten znajduje się w sercu Łodzi, na ulicy Piotrkowskiej, należy wziąć to pod uwagę, jeśli przyjeżdża się tam samochodem, znalezienie miejsca parkingowego w pobliżu może być niełatwym zadaniem (można to potraktować jako wstęp do samego pokoju).

Sam pokój jest dobrze oświetlony, mocno “kłódkowy”. Zadania polegają najczęściej na znalezieniu klucza do zamka albo rozwiązanie zagadki logicznej bądź równania matematycznego pozwalającego na wpisanie kodu. Należy też wykazać się spostrzegawczością. Zagadki nie są może specjalnie skomplikowane, ale jest ich dużo, więc nawet liczniejsze grupy będą miały co robić. 

Niestety, w dzisiejszych czasach pokój ten wydaje się być już nieco przestarzały, a grupy, które odwiedziły już wiele pokojów, raczej nie znajdą tutaj niczego zaskakującego. 

Pokój ten polecić można raczej grupom, które mają już kilka escape roomów za sobą (osoby zupełnie początkujące mogą być przytłoczone ilością zadań), ale równocześnie nie miały ich zbyt wiele w swoim “portfolio”.


Redroom


Do Exit Room docieramy nie mając sprecyzowanych oczekiwań – wiemy, że za drzwiami czeka na nas Redrum, jednak czym będzie i jaki rodzaj zagadek nas tam spotka – to dopiero odkryjemy.

Drzwi zamykają się za nami na 60 minut a my znajdujemy się w psychodelicznym świecie inspirowanym filmem Lśnienie – kto widział, ten wie, kto nie zna – powiemy tylko, że chodzi o świat nieco pokrętny, trudny czasem do zrozumienia i liniowego odgadywania zamiarów twórcy.

Pokój powitał nas zacienionym wnętrzem, idealnym dla grupy 4 osobowej, nawet z niewielkim doświadczeniem – przenieśliśmy się w świat kodów, cyferek, zręcznościówek, oraz... lekkiego oldschoolu, który dla nas był sentymentalną podróżą w przeszłość. Sam klimat – oceniamy na poprawny, jednak nie przewodni, a logiczność zagadek – na nie zawsze spójną z przebiegiem pokoju. Jeśli wybierzecie się do Redrumu – sugerujemy od razu odwiedzić również Alicję, gdyż tylko po tym jednym możecie czuć lekki niedosyt.



Apartament

Apartament w Alfa Fun to dość nieplanowany punkt na naszej mapie escape roomów, odwiedzony przy okazji wizyty w dwóch innych pokojach w tej lokalizacji, jednak bez wątpliwości – czas w nim spędzony zaliczamy do pozytywów!

Tym razem na 60 minut staliśmy się detektywami w sypialni Państwa Black&White, którzy mają za zadanie odnaleźć skradzione diamenty. 

Pokój jest idealną odpowiedzią na potrzeby grup początkujących – niewielki, ale angażujący, stonowany, ale barwny, niepozorny, a wypełniony ciekawymi zagadkami. Tutaj uciekinierzy z pewnym poziomem wiedzy będą się po prostu świetnie bawić (i łechtać swoje ego, że im dobrze idzie), a początkujący dowiedzą się czym jest escape room i jak się z nim obchodzić. 

Zadania są zróżnicowane – mamy więc spostrzegawczość, logikę, trochę zadań manualnych – jednym słowem dla każdego coś dobrego... 

Na koniec, ku naszej uldze, okazuje się, że jesteśmy urodzonymi detektywami, ponieważ zaginione diamenty wpadają w nasze ręce, a my z poczuciem satysfakcji wychodzimy ponownie wrażenia omówić z Mistrzami Gry, dla których warto również odwiedzić to miejsce!


Sekret umysłu

Alfa Fun to firma znajdująca się w Łodzi, aktualnie oferująca 3 pokoje o zróżnicowanym poziomie trudności. Czy odwiedziliśmy wszystkie? Oczywiście, że tak! Czy polecamy? Ponownie tak. I nie tylko z uwagi na pokoje, ale też na obsługę, która okazała się niesamowicie kontaktowa, a nierzadkie w innych pokojach zdawkowe wymiany zdań, tu przekształciły się w długą rozmowę. 

Sekret umysłu to pokój, który odwiedzamy jako jedni z pierwszych, ponieważ dopiero co doczekał się swojego otwarcia – zresztą od razu w oczy rzucają się, dla nas niezwykle ważne,  czystość pokoju i jego dopracowanie.

Wchodzimy więc do domu przy ulicy Leśnej 18, który należy do zbiegłego z zakładu psychiatrycznego Jerzego Wójcika – czy ma jakieś tajemnice? Czy tragiczne wydarzenia ostatnich dni mają z nim coś wspólnego? Za chwilę się przekonamy...

Co ważne, twórcy tego pokoju zadbali o klimat od samego początku, bo po zamknięciu drzwi dosłownie przenosimy się na podwórko przed domem, a potem mamy poczucie jakbyśmy faktycznie stali się gośćmi w chwilowo opuszczonym gospodarstwie. Same zagadki prowadzą nas przez historię, są ciekawe, przemyślane, dopracowane, a wręcz niektóre z nich – są dla nas fajną nowością, którą przyjmujemy z ulgą, że nie są kłódkami. Czas w pokoju mija nam niezwykle szybko i bez cienia nudy. Grupy 4-5 osobowe będą tu idealnymi gośćmi, dobrze też by już miały na koncie jakieś doświadczenie. Jeśli jednak jesteście początkującymi uciekinierami – nie mamy wątpliwości, że Mistrzowie Gry zrobią wszystko, byście poczuli się tu jak u siebie!


Bon appetit


Z uwagi na trudną sytuację ekonomiczną, ESC Team Polska zmuszona została do podjęcia pracy w charakterze załogi kuchni w ekscentrycznej restauracji (pracę dostaliśmy przez agencję pośrednictwa Alfa Fun ;-) ) Już pierwszy dzień okazał się pełen wyzwań, gdyż szefowa kuchni zaginęła w niewyjaśnionych okolicznościach, a ESC Team Polska musiała odkryć tajemnicę zarówno jej zniknięcia jak i doskonałego smaku przygotowywanych w restauracji potraw.

Sam escape room jest dość niewielki, ale bardzo klimatyczny, a zagadki doskonale wpisują się w jego charakter. Znajdzie się tutaj, oczywiście, pewna ilość kłódek i kluczy, ale są w miejscach, które nie zakłócają immersji, a jest też spora liczba innych rodzajów zagadek do rozwiązania. przyda się zmysł obserwacji, kojarzenie faktów oraz troszę liczenia.

Właścicielom i pracownikom Alfa Fun należą się tutaj duże brawa, bo widać, że włożyli dużo serca w przygotowanie pokoju (inne ich propozycje również godne są polecenia), a wszystko jest naprawdę przemyślane i pasujące do siebie. W ogóle poziom obsługi był tutaj na naprawdę najwyższym poziomie i żałujemy, że nie mogliśmy skorzystać z ich gościnności w większym zakresie.

Pokój ten można polecić wszystkim grupom, chociaż dla osób początkujących Alfa Fun ma też inną propozycję, z troszkę niższym poziomem trudności zagadek. Jeżeli lubicie tematy kulinarne, a waszymi ulubionymi programami są Masterchef, Hell’s Kitchen czy Apetyt na miłość, to jest to pokój dla was! 

Uwaga, osoby o silnych poglądach wegańskich MOGĄ odczuwać niewielki dyskomfort…


El cartel i Transport

El cartel oraz Transport to dwa terenowe pokoje w łódzkim Quitzone. Miejsce to znajduje się trochę na uboczu, warto mieć więc własny środek transportu. Należy podkreślić, że oba escape room trwają po 120 minut (co ma też, rzecz jasna, odzwierciedlenie w cenie pokoju), a rozgrywka w znakomitej większości ma miejsce na otwartym powietrzu. Warto więc dostosować ubiór i przygotować wygodne obuwie (buty na szpilkach oraz zwiewne letnie sukienki nie są raczej zalecane), a repelent na komary jest rzeczą niezbędną. 

Gra nocą dodaje na pewno klimatu. Obie rozgrywki mają miejsce w południowoamerykańskiej dżungli. Osoby władające językiem Cervantesa na pewno będą mogły wyłapać dodatkowe smaczki, ale znajomość języka nie jest w żadnym razie wymagana.

W “kartelu” wcielamy się w oddział specjalny, którego zadaniem jest odnalezienie laboratorium narkotykowego oraz zapobieżenie transportowi nielegalnej substancji.

W “Transporcie” naszym zadaniem jest infiltracja kartelu “Los Piratas” oraz zablokowanie tajemniczego transportu.

Jeden pokój tak naprawdę mógłby stanowić kontynuację drugiego, gdyż ich historie i miejsce akcji są spójne, w planach jest jeszcze trzeci escape room o podobnej tematyce (stan na lipiec 2021 r.) Oba pokoje mają też podobny stopień trudności, chociaż zagadki w nich określić można słowem: nierówne. Niektóre z nich są logiczne i naprawdę dobrze wpisują się w klimat, prowadząc od jednej do drugiej, w przypadku innych nie jest to już tak oczywiste.

Ogólnie rzecz biorąc, wystrój pokojów jest w porządku, twórcy starali się stworzyć atmosferę Ameryki Południowej, niektóre miejsca na pewno zyskałyby, gdyby odrobinkę je umyć i  wyczyścić. Wiemy, że południowoamerykańska dżungla nie jest może miejscem, które słynie ze sterylnej czystości, ale w pewnych miejscach odczuwaliśmy potrzebę użycia płynu do dezynfekcji rąk (który w dzisiejszych czasach powinien być obowiązkowym wyposażeniem każdego).

Gdybyśmy mieli wybrać tylko jeden z nich zdecydowalibyśmy się raczej na Transport z uwagi na ciekawsze zagadki, ale różnica pomiędzy tymi dwoma pokojami nie jest duża.

Pokoje te polecamy dla grup z pewnym doświadczeniem, który szukają czegoś nowego, a jednocześnie nie odstrasza ich wizja przebywania na otwartym terenie i bliskiego spotkania z dużą ilością Culex pipiens.


Paranoja


Nasza grupa do Tkalni Zagadek trafiła nieprzypadkowo – już wcześniej mieliśmy tu przyjemność zawitać i dlatego spodziewaliśmy się pokoju na dobrym poziomie. Pokój Paranoja, bo o nim tu mowa, został nam polecony przez właścicieli i to z dużym na naciskiem na obowiązkowy punkt na mapie Escape Roomów. Uwierzyliśmy i jak się okazało – była to decyzja w 100% trafiona. 

Czym jest więc ten pokój? Po pierwsze – historią, która wykracza poza przydziałowe aż 2,5 godziny – to pokój, który z nami został, powracał w rozmowach, wspomnieniach i wybijał się naszym zgodnym – TO BYŁO COŚ! 

Rozgrywkę zaczęliśmy od szybkiego wprowadzenia Mistrzyni Gry,  która od samego początku wykreowała ciepłą atmosferę, dzięki której byliśmy gotowi na zmierzenie się z alternatywną rzeczywistością. Jak się szybko okazało – rzeczywistością,  która czaiła się za zasłoną, spowita ciemnością przecinaną słabym światłem latarek i naszym strachem, który potęgował się wraz z kolejnymi krokami. 

Przenieśliśmy się do świata obłędu, ginącej cywilizacji dotkniętej wirusem, który sprawiał, że ludzie zmieniali się w szaleńców z ograniczonym kontaktem, a remedium wciąż pozostawało poza zasięgiem... Trzeba przyznać, że wspomniany obłęd, strach, walka z mrocznością szybko wkradły się między nas i nie pozwalały ufać niczemu co słyszymy i widzimy. Same zagadki nie były trudne, ale w tym miejscu to nie zagadki są najważniejsze a to, czego się doświadcza, pomieszczenia, które się przemierza i poczucie, że strach kroczy za nami, kontrolując każde wypowiadane słowo. 

Paranoja to bezdyskusyjnie jeden z najlepszych pokoi, jakie poznaliśmy, punkt konieczny dla grup średnio zaawansowanych oraz mających już spory dorobek na swoim koncie. Idealnie, jeśli wybierzecie się tam w 4-5 osób, przygotowani na potężną dawkę emocji i przede wszystkim świetnej zabawy. My jesteśmy przekonani, że było warto i kiedy już tętno wróciło do normalności, mogliśmy jeszcze wielokrotnie wspomnieć to miejsce i już będąc na zewnątrz – zaśmiać się ze swoich reakcji, uświadamiając sobie jak bardzo nas ono pochłonęło.

Reaktor


Łódzka filia Tkalni Zagadek znajduje się blisko centrum, a więc w dogodnej dojazdowo (zarówno na piechotę, samochodem jak i komunikacją miejską) lokalizacji. Reaktor to jeden z pokojów w jej ofercie. 

Zadanie, jakie stoi przed grupą uderzeniową to infiltracja fabryki, destabilizacja reaktora i ucieczka zanim wybuchnie. Na jego realizację mamy standardowo 60 minut.

Sam pokój jest niewielki, ale nawet grupa 5-osobowa zmieści się bez problemu. Wystrój jest dość “technologiczny”, zagadki są dobrze dopasowane do wystroju i charakteru pokoju, są dość ciekawe, a niektóre z nich nawet całkiem nieszablonowe, a inne wymagają odrobiny zręczności. Miło widzieć escape room, gdzie zagadki nie polegają tylko za znajdowaniu kluczyków czy kombinacji do kłódek.

System podpowiedzi jest standardowy, z mistrzem gry porozumiewamy się przez krótkofalówkę. Nie można mieć tutaj zastrzeżeń, jak zresztą i w innych pokojach Tkalni Zagadek.

Pokój ten polecamy dla grup średnio zaawansowanych lub zaawansowanych, które szukają ciekawych wyzwań i innych niż standardowe pokojów. Ten tutaj, pomimo tego, że troszkę widać już upływ czasu, trzyma się dobrze i nie przeszkadza to w rozgrywce. 

Na plus należy też zaliczyć fakt, że pokój jest całkiem dobrze oświetlony, osoby ze słabszym wzrokiem mogą też wziąć aktywny udział w rozgrywce.

Zaginiony

Tkalnia zagadek, to pierwsza firma, którą poznaliśmy w Łodzi, gdy zdecydowaliśmy się odwiedzić znajdujące się tam escape roomy i również firma, do której wybraliśmy się podczas kolejnej wizyty w tym mieście. 

Tym razem nasz wybór padł na pokój „Zaginiony”. Zadanie wydaje się proste:

Zbadaj sekretną pracownię filmową. Odkryj historię związaną z jej właścicielem i dowiedz się co się z nim stało. 

Czy proste? Przekonamy się w ciągu kolejnych 60 minut.  Pokój nie jest duży – w zasadzie wszystko ogranicza się do jednego pomieszczenia, dość mocno opanowanego przez zadania kłódkowe, a co za tym idzie – sporą ilość kodów, które trzeba złamać. Nie są to jedyne typy zagadek oczywiście, ponieważ przez całą rozgrywkę towarzyszą nam również wskazówki wyświetlane na ścianie, a nieraz – by dojść do odpowiedzi musimy posłużyć się logiką i skojarzeniami, które pozwalają nam wykonać kolejne kroki. 

Pokój utrzymuje klimat od początku do końca, zaginiony właściciel nam towarzyszy na każdym kroku, a ilość zadań wymaga od nas dość sporej dyscypliny – zdecydowanie 4-5 osób to potrzebna ekipa, by zdążyć przed końcem czasu. 

Sam pokój polecamy i zdecydowanie sugerujemy, by wizytę w nim połączyć również z innymi escape’ami w tym miejscu!

poniedziałek, 25 listopada 2019

Prezydent


Pewnego razu w Łodzi... tak może zacząć się nasza historia trafienia do pokoju w Tkalni Zagadek. Tamże zdecydowaliśmy się na zadanie, w którym mieliśmy dostać się do gabinetu prezydenta i wykraść stamtąd ogromnej wartości brylant. Czas – 60 min.


Po przestąpieniu progu znaleźliśmy się w prezydenckim gabinecie strzeżonym przez skomplikowany labirynt zabezpieczeń. Każdy element wystroju wydawał się od samego początku być nośnikiem jakichś wskazówek, do których musieliśmy dotrzeć. A znaczenie mogło mieć wszystko, co Prezydent zapisał lub czym pokój udekorował. Za klimat i pomysły – przyznajemy wysoką notę, ponieważ te wykreowały świat niemal faktycznie pachnący cygarami, które prezydent chwilę wcześniej tu palił, z domieszką bourbona, który sączył przy swoim biurku.

Ale... niestety jest tu pewne ale, które chcemy poruszyć – pokój nie należy do łatwych, a ilość i złożoność zagadek jest zdecydowanie za duża w porównaniu do czasu, jaki mamy. Naszym zdaniem czas gry stanowczo powinien zostać wydłużony do 75 min. Jedynie godzina powoduje, że większość grup jest zmuszona przerwać świetną zabawę, nie ukończywszy zadań, a to zawsze pozostawia niedosyt.

Pokój stanowczo przeznaczony jest dla osób z pewnym doświadczeniem, jest odpowiedni dla dzieci i dla każdego, kto lubi zagadki łączące w sobie umiejętność łączenia faktów i spostrzegawczości, bo na tym przede wszystkim bazuje koncept Tkalni Zagadek.

Prezydent to nie jedyna propozycja w tej łódzkiej firmie, my niestety nie mieliśmy czasu, by odwiedzić inne pokoje, ale z chęcią jeszcze kiedyś do nich zawitamy.




środa, 21 listopada 2018

Prolog i Hunter

W nocy z 7 na 8 listopada 2018r. ESC team Polska rozwiązała zagadkę opuszczonego szpitala psychiatrycznego oraz "relaksowała się" w pobliskim domku myśliwskim.


Zapraszamy do zapoznania się z recenzją tego pokoju.



Zapraszamy do zapoznania się z recenzją tego pokoju.