Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gdańsk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gdańsk. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 września 2021

Zdążyć przed patologiem



Zdążyć przed patologiem to escape room, gdzie naszym zadaniem jest rozwiązanie zagadki zaginięcia Anny Kowal. Trop prowadzi do znanego patologa…


Już samo wejście do pokoju wprowadza nas w klimat, który docenią obecnie wszyscy w czasach pandemii (wrzesień 2021 r.), a w szczególności osoby będące fanami takich filmów czy powieści jak Tajemnica Andromedy (The Andromeda Strain).


Wystrój pokoju jest odpowiedni do tematyki, ale najważniejsze są tutaj zagadki. Oczywiście znajdzie się tutaj kilka zadań “kłódkowych”, ale większość z nich jest elektroniczna lub mechaniczna! 


Pasuje to dobrze do charakteru pokoju i przenosi zabawę na inny poziom. Przyda się współpraca i odrobina zręczności, a nawet umiejętności “wokalne”. Pewne rzeczy ukryte są na widoku i za takie rozwiązanie twórcom tego escape roomu należy się szacunek.


Pokój ten odpowiedni będzie dla grup już z pewnym doświadczeniem, które lubią nieszablonowe zagadki i radzą sobie z elektroniką. 



Czarnobyl - ostatnia godzina

Czarnobyl - ostatnia godzina to propozycja sopockiego oddziału Questrooms. Parking dla gości przy budynku to duży plus, zwłaszcza w Sopocie.

Naszym zadaniem jest zapobieżenie katastrofie nuklearnej przez przegrzanie (i doprowadzenie do wyłączenia) działających reaktorów w czarnobylskiej elektrowni atomowej i uratowanie milionów istnień ludzkich.

Zadanie to nie należy do łatwych, gdyż na naszej drodze czeka wiele zadań. Niektóre są całkiem łatwe, inne wymagają skupienia, spostrzegawczości i łączenia kilka faktów. Warto pamiętać, żeby dobrze sprawdzać zakamarki, a osoby z daltonizmem mogę mieć czasem problemy. 

Jeżeli chodzi o wystrój i zagadki, pokój nie należy do najnowszych, ale znajdzie się tam trochę ciekawych rzeczy, a rozwiązanie niektórych zadań daje dużą satysfakcję. 

Czarnobyl - ostatnia godzina to propozycja dla grup już z pewnym doświadczeniem, lubiących klimaty post apo czy zainteresowanych tematyką Czarnobyla.



Kuźnia krasnoluda

Kuźnia krasnoluda to kolejna propozycja gdyńskiego Escape Me. Tym razem wcielamy się w grupę śmiałków, którzy penetrują tytułową kuźnię w górach Amon Amarath. W tym przypadku mamy na to aż 75 minut i będzie to czas, który można w pełni wykorzystać.

Pokój zachwyca ogromną dbałością o szczegóły wystroju, można naprawdę poczuć się jak w jaskini. Wiele elementów nawiązuje też do Władcy pierścieni, dlatego też fani Tolkiena będą tutaj w dwójnasób usatysfakcjonowani.  Jednym słowem: 10/10!

Same zagadki nie są tutaj łatwe, trzeba się sporo nakombinować, pomyśleć, współpracować. Doskonale sprawdza się tutaj przysłowie, że najciemniej jest pod latarnią. Bardzo doceniam pokoje, gdzie rozwiązanie zagadki jest na widoku, ale dopiero po uzyskaniu podpowiedzi staje się ono oczywiste. Ważne jest też to, że zagadki doskonale wpasowują się w wystrój i klimat pokoju, co jeszcze bardziej pozwala zanurzyć się w klimacie Władcy pierścieni.

Pokój ten polecić można każdemu, aczkolwiek przyda się już jakieś doświadczenia w escape roomach, gdyż zagadki są dosyć liczne i nie należą do najłatwiejszych, a fani fantasy, a zwłaszcza Tolkiena będą mieli jeszcze lepszą zabawę.



Piracka skrzynia umarlaka

Piracka skrzynia umarlaka to jeden z niewielu escape roomów w Gdyni. Escape Me Gdynia nie jest łatwym miejscem do odnalezienia, na witrynie brakowało jakiejkolwiek informacji co się tam znajduje. Ponadto, pokój otwarty jest tylko w weekendy (ale warto pytać, rozmawiać, albowiem możliwe są wyjątki).

Jednakże, po wejściu do środka, jest już dużo lepiej. Zostaliśmy przywitani przez bardzo kontaktowego mistrza gry i po dłuższej chwili rozmowy (i wizycie w łazience, polecam, jej wystrój jest tego warty) zaczęliśmy zabawę.

Znajdujemy się w kajucie kapitana pirackiego statku, a naszym zadaniem jest znalezienie skrzyni ze skarbem przed powrotem gospodarza tego miejsca.

Sam wystrój zrobiony jest naprawdę bardzo dobrze, wieloma rekwizytami, które nie biorą udziału w grze, można się pobawić, co dodaje atrakcyjności  zabawie. 

Zagadki też są ciekawie pomyślane i dobrze dopasowane do charakteru pokoju. Trzeba trochę pomyśleć, spostrzegawczość jest również w cenie.

Wszystkie powyższe elementy spowodowałyby, że pokój byłby warty odwiedzenia. W tym przypadku jednak, inny element decyduje o jego atrakcyjności (w naszym prywatnym rankingu pokój ten jest w ścisłej czołówce!). Jest to system podpowiedzi, a właściwie narracji. Jest to absolutnie najlepiej zrobiony system podpowiedzi z jakim kiedykolwiek się spotkaliśmy i tylko dla niego samego warto odwiedzić ten escape room.

Warto zauważyć, że dostępne są dwie wersje: dla dorosłych (którą gorąco polecamy) i dla dzieci, trochę grzeczniejsza.

Pokój ten można polecić absolutnie każdemu i jedyne, czego można żałować to fakt, że Escape Me ma w swojej ofercie jedynie dwa pokoje (stan na wrzesień 2021), ale w planach jest już dalsza rozbudowa.



5 morderstw

5 Morderstw jest pokojem nietypowym w tym sensie, że przeznaczony jest on wyłącznie dla dwóch osób. Faktycznie, nie jest on zbyt duży, ale w tym przypadku jest to powiązane z fabułą. Podczas imprezy zostało zamordowanych kilku naszych przyjaciół, a naszym zadaniem jest rozwiązanie tajemnicy tego morderstwa.

Sam pokój jest niewielki, ale na dwie osoby w zupełności wystarczający, wystrój też dobrze pasuje do charakteru tego escape roomu.

Zagadki są dość liczne, dobrze dostosowane do charakteru pokoju. Są ciekawe, trzeba trochę pokombinować, bardzo ważna jest też współpraca i spostrzegawczość. Przede wszystkim, zagadki te są bardzo logiczne i nie sprawia problemu ustalenie, że dany przedmiot musi być użyty w tym miejscu. Scenariusz jest dobrze dopracowany. Dzięki temu zabawa posuwa się sprawnie do przodu, a rozwiązanie tajemnicy daje sporą satysfakcję.

Pokój ten polecamy osobom z pewnym już doświadczeniem w escape roomach, które lubią rozwiązywać kryminalne zagadki Gdańska ;-).


Tajemnica 61. kilometra

W Tajemnicy 61. kilometra znajdujemy się na terenie pod kontrola wojska i mamy tradycyjne już 60 minut aby odnaleźć ukryty tam skarb i uciec, zanim znajdziemy się w opiekuńczych ramionach żołnierzy.

Wystrój jest w porządku, pokój pod tym względem zrobiony jest dobrze, widzieliśmy już gorsze i lepsze miejsca, ale nie można tutaj niczego zarzucić. Widać tutaj klimat kopalni jak i poligonu wojskowego.

Zagadki są dość liczne, niektóre całkiem trudne, w naszej, dość doświadczonej już (w escape roomach) grupie nie obyło się bez  podpowiedzi. Niestety, wydają się dość mało logiczne i czasem nie bardzo widać związku jednej części zadania z drugim. Niektóre rzeczy nie działają też od razu, trzeba było spróbować kilka razy, aby dane urządzenie zadziałało.

Nie udało nam się, niestety, złapać dobrego kontaktu z mistrzami gry, co też na pewno wpływa na nasz odbiór i ocenę pokojów (dotyczy to tego pokoju jak i poprzedniego  - Moonshiner). 


Moonshiner


Zorkout Escape Rooms znajduje się w samym centrum Gdańska, nieopodal Starego Miasta, jest to więc bardzo dobre miejsce, biorąc pod uwagę turystów (z zaparkowaniem samochodu może już być trudniej). Jedną z propozycji jest pokój o swojskiej nazwie Moonshiner, czyli po prostu Bimbrownik.

Naszym zadaniem jest eksploracja, a właściwie ucieczka z chaty owego bimbrownika (do której najpierw trzeba wejść) i odkrycie jego tajemnicy. Same zagadki są fajnie pomyślane, niektóre całkiem przemyślnie poukrywane, jest ich sporo, więc nawet większa grupa będzie miała co robić. 

I właśnie tutaj kryje się największy zarzut co do tego escape roomu. Czas przeznaczony na rozwiązanie zagadek jest zbyt krótki. Przydałoby się dodatkowe 15 minut czy nawet pół godziny, zwłaszcza że nawet sami mistrzowie gry przyznają, że niewiele grup kończy w czasie. Pozostawia to pewien niedosyt, bo chciałoby się przynajmniej spróbować rozwiązać wszystkie zagadki tego pokoju, zwłaszcza, że są naprawdę ciekawe.

Pokój ten polecamy grupom ze zdecydowanie większym doświadczeniem, biorąc pod uwagę trudność i dużą liczbę zagadek.



Krwawy wódz

Indianie, bezkresna preria, polowania na bizony, celne strzelanie z łuku, tipi i palenie fajki pokoju. To właśnie kojarzy się nam z indianami i tego można by się spodziewać po pokoju z motywami indiańskimi. Nie w tym przypadku, rzecz jasna. Tutaj musimy rozwiązać zagadkę studenta, który zbyt mocno zasugerował się azteckimi obrzędami rytualnymi. Zostaliśmy schwytani i, standardowo, mamy godzinę, aby uciec.

Pokój przygotowany przez Gdański Escape Time jest raczej przedstawicielem starszej generacji escape roomów, nie doświadczymy tutaj więc zagadek elektronicznych, ale wystrój i same zadania są na tyle ciekawe, że w niczym to nie przeszkadza i łatwo jest zanurzyć się w pełnej niepokoju atmosferze. Zagadki, choć standardowe, są ciekawe, angażujące, trzeba trochę pokombinować, poszukać i pomyśleć.

Pokój ten polecamy grupom z pewnym doświadczeniem, ponieważ zagadki nie należą do najłatwiejszych. Jeżeli macie na swoim koncie już kilka escape roomów, na pewno warto wejść (i wyjść) do tego pokoju, zwłaszcza że sami właściciele noszą się z myślą o jego zamknięciu i stworzeniu w tym miejscu innego escape roomu. 


Room of Plenty

Room of Plenty był pierwszym pokojem, od którego mieliśmy zacząć naszą przygodę z escape roomami w Gdańsku. Skuszeni opisem, tutaj cytat z opisu na lock.me: “Choć formuła gry Room of Plenty przypomina escape roomy, pokój Ludwiga Plentego można określić mianem engage rooma. Engage, czyli zaangażuj się. Goście, niczym aktorzy w sztuce teatralnej, odgrywają scenariusz, który angażuje do tego stopnia, że zaczynają odczuwać, jakby przenieśli się w czasie. Tradycyjnie wizytę rozpoczyna się od filiżanki kawy wypitej w towarzystwie Mistrza Gry, który staje się przewodnikiem po świecie Ludwiga Plentego. Zapraszamy do przeżycia wspólnej przygody!” zdecydowaliśmy się na jego odwiedzenie (a filiżanka kawy w sobotę rano to zdecydowanie dobry pomysł). 

Cóż, w przypadku tego pokoju teoria rozmija się z praktyką, a opis z rzeczywistością. Krótko mówiąc: kawy (ani herbaty ani niczego innego) nie zaproponowano, wprowadzenie jakoś szczególnie nas nie wciągnęło, a sam escape room również nie różnił się niczym od standardowego pokoju (i to takiego sprzed dobrych kilku lat). Ani scenografia, ani zagadki nie były niczym szczególnym.

Interesujący był system podpowiedzi, dobrze wkomponowany w wystrój pokoju. 

Gdybym miał oceniać ten pokój w szkolnej skali ocen, nie zwracając uwagi na oczekiwania, jakie wzbudził opis na lock.me (na google pokój ten oznaczony jest jako muzeum!), dostałby on 4-, ale biorąc poprawkę na to, czego się spodziewaliśmy (na podstawie opisu tego pokoju) i na naprawdę wysoką cenę, nie mogę go polecić. W Gdańsku (czy w Trójmieście) można znaleźć zdecydowanie lepsze (i tańsze) propozycje.