Kiedy jest się łowcą demonów praca czeka niemalże na każdy kroku… tym razem zostaliśmy powołani do niezwykle niebezpiecznej misji pokonania nekromanty Randala, który na dobre sterroryzował wioskę i odebrał mieszkańcom spokój.
Wkraczamy. W piątkę. Dla tego przedsięwzięcia taka grupa to idealna ilość śmiałków, a i poziom wyzwania, wymagający nieco doświadczenia, wskazuje, że lepiej trzymać się razem… na tyle na ile to możliwe. Szybko okazuje się, że dobrze jest wsłuchiwać się w otoczenie… kiedy walka toczy się z tak potężnymi siłami – niemalże wszystko może okazać się podpowiedzią.
Od samego początku sami nie wiemy, czy bardziej buzuje w nas adrenalina, czy zachwyt idealnością miejsca, w które wkraczamy… a może po prostu to perfekcyjna kombinacja tych dwóch stanów? To już nie jest tylko zadanie. 100 minut zdaje się z nas żartować, mijając jak szybka chwila, a my szukamy wskazówek, kojarzymy fakty, wsłuchujemy się w otoczenie i chłoniemy ten niesamowity świat, w którym się znaleźliśmy. A jest to świat perfekcji i detali kreujących klimat. A także świat atmosfery, która z każdym krokiem się intensyfikuje i przechodzi samą siebie. Mimo, że nekromanta może nagle zakłócić nasz spokój – dosłownie wsiąkamy w klimat, który prowadzi przez grę jak najlepszy towarzysz i nie zostawia po opuszczeniu wioski.
Tu nie ma pytania czy warto? Tu jest pytanie – kiedy? I nasuwająca się odpowiedź - jak najszybciej. Jest w punkt, co do najdrobniejszych szczegółów, jest ciekawie, różnorodnie, angażująco, innowacyjnie! Nieważne, czy jesteście z Warszawy, czy z dowolnego zakątka Polski - idźcie i przekonajcie się jak można w niepozornym miejscu stworzyć historię z duszą, miejsce zapadające w pamięć, miejsce, w którym zło i dobro to kwestia wyboru…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz